2011
Co łączy Łódź i Ozorków?
Odpowiedź jest prosta: 46 (42 jednak nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania). Chodzi o linię tramwajową nr 46, która łączy te dwa miasta. Trasa, jaką pokonuje ma długość 37 kilometrów, a tramwaj podczas 110-minutowej jazdy zatrzymuje się na 57 przystankach. Biegnący przez pola tor o prześwicie 1000 mm może czasem przywodzić na myśl bardziej kolej (wąskotorową) niż tramwaj, co nie powinno tak dziwić, gdyż kiedyś były to Łódzkie Wąskotorowe Elektryczne Koleje Dojazdowe.
Ale od początku: do Łodzi dostałem się pociągiem TLK i wysiadłem na stacji Łódź Widzew. Czemu nie na Fabrycznej? Otóż Widzew jest świeżo po remoncie i trzeba to uwiecznić, póki jest czysty. Istotnie — jest czysty, świeży i przyjemny. Tylko perony zostały po staremu. Ale to dlatego, że w niedalekiej przyszłości ma zostać dobudowana hala peronowa — prawdopodobnie podczas budowy KDP i podziemnego dworca Fabrycznego wraz z linią średnicową.
Po przejściu przez niewielkie osiedle znalazłem się na przystanku tramwajowym i wsiadłem w… nie, nie w 46 — jeszcze nie czas na to. Na razie skorzystałem z linii 10 obsługiwanej przez Cityrunnera (tramwaj całkowicie niskopodłogowy, 5-członowy, prod: Bombardier, 2001, sztuk: 15). Ze względu na mój pośpiech i niekorzystne oświetlenie nie posiadam satysfakcjonującej fotografii. Ale od czego jest Google!
Następnie: linia 16, która zawiozła mnie na pl. Kilińskiego w Zgierzu. Niezbyt zapełniony (ale też nie pusty — musiałem stać) dwuskład 805Na wywiózł mnie poza granice Łodzi i wysadził już w Zgierzu. Początkowo trasa pokrywała się z tą w kierunku Ozorkowa, lecz na przystanku Kurak odbija w prawo. Przez ostatni kilometr linia biegnie wzdłuż ulicy 1. Maja, jednym torem i bez żadnej mijanki. Sama końcówka biegnie środkiem ulicy, podobnie jak linia 38 w Bytomiu. Na pl. Kilińskiego, gdzie znajduje się pętla (na jednej z ćwiartek tego placu), znajduje się punkt sprzedaży biletów oraz inne udogodnienia.

Wracając do Kuraka, lecz przystanku a nie ptaka… miałem zamiar stamtąd pojechać do Ozorkowa. Po kilku minutach od strony Ozorkowa nadjechał Fryburski GT8 (poniemiecki tramwaj, GT oznacza Gelenktriebwagen). Niedługo po nim, już w pasującym mi kierunku, zajechał M6S. Kontynuowałem nim podróż przez 50 wspaniałych minut i wysiadłem tuż przed krańcówką.

W drodze powrotnej zahaczyłem o Helenówek, gdzie znajduje się krańcówka dla linii 4 (tymczasowo), 11 i 16A, a ponadto zajezdnia Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej.
Już w Łodzi zajrzałem do Manufaktury (głównie, żeby się posilić) i zaszedłem na dawną pętlę „Północna”. Był to niegdyś łódzki koniec trasy dla większości tramwajowych linii podmiejskich, obecnie nieużywany liniowo. Sporadycznie korzysta z tej krańcówki tabor zabytkowy, np. podczas imprez z cyklu „Kino w tramwaju”. Ale obszerna wiata niestety niszczeje.
Zostało mi trochę czasu, więc skorzystałem z oferty turystycznej MPK: linii 0. Chyba wszędzie w Polsce, gdzie uruchamiane są wakacyjne linie tramwajowe obsługiwane zabytkowym taborem oznacza się je numerem 0, poza Warszawą, gdzie jest to T. Linia w Łodzi kursuje w niedziele i święta (w wakacje), a obsługiwana jest składem 5N + 5ND (wagony będące odpowiednikami normalnotorowych 4N i 4ND).
Na koniec: w podmiejskich tramwajach panuje swego rodzaju dezintegracja taryfowa — aby pojechać z Łodzi do Ozorkowa, należy kupić (dla osoby dorosłej): jednorazowy bilet MPK Łódź (3,60 zł) i dwa jednorazowe MUK Zgierz (po 1,80 zł). Gorsze jest jednak to, że ostatnio pojawiły się pogłoski o likwidacji linii 46 i jej operatora — Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej. Mieszkańcy i miłośnicy zbierają podpisy pod petycją (mnie też znaleźli) i walczą o swój tramwaj. Oby im się udało. A tymczasem, korzystajcie z tramwajów, póki możecie!
Przyporządkowane kategorie: brak